Pierwszy wspólny wieczór
Do drzwi rozległo się pukanie. Byłam gotowa na wspaniały wieczór ze Stefanem. Miałam na sobie czarną, obcisłą sukienkę. Włosy zaczesałam w kok, ale w ostatniej chwili rozpuściłam je tak, że delikatnie opadały na ramiona. Użyłam moich ulubionych perfum o zapachu werbeny, które dostałam od mamy. Uwielbiałam ten zapach! Wzięłam swoją torebkę i jeszcze raz przejrzałam się w lustrze. Zobaczyłam w nim wreszcie szczęśliwą dziewczynę. W niczym nie przypominała tej, którą Stefan Salvatore poznał na pogrzebie.
-Stefan. Miło Cię widzieć. - Uśmiech miałam na twarzy od ucha do ucha. W końcu w moim życiu zagościła radość.
- Pięknie wyglądasz. Co to za zapach?
- Moje perfumy. Nie podobają Ci się?- Skąd. Są piękne.
- Zapomniałam jeszcze kluczy. Są w kuchni. - Ruszyłam w kierunku jadalni, ale zachowanie Stefana nieco mnie zaskoczyło.
-Dlaczego nie wchodzisz?
-Poczekam na zewnątrz.
Wzięłam szybko klucze z blatu po czym zatrzasnęłam za sobą drzwi i wsiadłam do czarnego volvo mojego nowego znajomego.
~~~*~~~
Muzyka była bardzo głośna. Zabawa odbywała się w środku lasu, blisko ruin starego kościoła. Szybko zauważyliśmy Caroline. Bawiła się razem z Taylerem. Widać było, że nieźle do niego zarywa. On był typem rozwydrzonego dzieciaka. Myśli, że może mieć każdą. Ukradkiem pomachałam na przywitanie do Care, po czym siadłam ze Stefanem na małym pagórku. Było tam cicho, w przeciwieństwie do centrum imprezy. Musiałam przyznać przed samą sobą, że w takiej chwili czułam się nieco skrępowana. Tą bliskością między nami. Usiadłam blisko niego, a on objął mnie ramieniem. Miałam wrażenie, że serce zaraz wyskoczy mi z piersi. Moje ciało przeszył dreszcz. Sama nie wiem czemu. Zawsze byłam bardzo śmiała i nie działały na mnie takie chwyty. Stefan był inny. Rozmawiałam z nim zaledwie kilka razy, ale czułam w głębi serca, że nasza znajomość nie skończy się tylko na jednym wieczorze.
- Zimno Ci? - Steff z troską ściągał już swoją kurtkę.
- Nie trzeba. Co prawda wieczór jest dziś dosyć chłodny. W samochodzie zostawiłam swoje bolerko.- Może pójdę...
- Nie trzeba. Nie chcę zostać sama. Wiesz chciałabym z Tobą porozmawiać. Mało o sobie wiemy.
- Miałem trudne życie. Rzadko kiedy mówię komuś coś o sobie. Moi rodzice zginęli gdy miałem dziesięć lat. Od tego czasu mieszkałem z babcią w Nowym Jorku. Jakieś pół roku przed wypadkiem twoich rodziców przenieśliśmy się niedaleko od Mistic Falls.
- Masz rodzeństwo? - Chłopak coraz bardziej mnie ciekawił sobą. Chciałam wiedzieć o nim wszystko.
- Nie rozmawiam z bratem od bardzo dawna. Nie mieszkamy razem. To dłuższa historia i nie za ciekawa.
Nie chcąc nalegać zmieniłam temat.
- A dziewczyny? Jesteś raczej typem kobieciarza czy może...
- Szczerze mówiąc, byłem tylko raz zakochany. Nie wyobrażałem sobie życia bez... Katherine. Tak miała na imię. Była niezwykła. Wiesz... Trochę mi ją przypominasz.
-Dlaczego "była"? Co się z nią stało?
- Umarła. - Jego oczy nabrały dziwny wyraz. Stwierdziłam, że za bardzo naciskam. wszystkiego chciałam się dowiedzieć w pięć minut.
- Przepraszam. Nie miałam pojęcia...
-Wszystko w porządku. Może teraz ty coś o sobie opowiesz?
-Moje życie nie jest tak ciekawe. W Mistic Falls nigdy nie dzieje się nic ciekawego. Przed wypadkiem byłam inna. Dusza towarzystwa. Uwielbiałam tańczyć. Bardzo angażowałam się w życie miasta. Moja mama zawsze na to nalegała. Po jej śmierci wszystko się zmieniło. Nie chciałam z nikim rozmawiać, a moje życie wiecznie było pełne problemów. Opiekuje się nami moja ciocia. Mój brat cierpi jeszcze bardziej niż ja. Od ich śmierci ciągle ćpa i sprawia same problemy.
-No nieźle. Widzę, że w twoim życiu też kolorowo nie ma.
- Gdy jestem z tobą wszystko się zmienia. Zapominam choć na chwilę o tych wszystkich problemach. Mam nadzieję, że będziemy spędzać ze sobą więcej czasu. - Serce łomotało mi w piersi jak oszalałe. Patrzyłam tylko jak wyraz jego twarzy się zmienia. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Na twarzy pojawił się uśmiech i chyba skrępowanie.
- Ja również bardzo Cię polubiłem. Uwielbiam spędzać z tobą czas. Choć rozmawialiśmy zaledwie tylko parę razy.
Stefan zbliżył się jeszcze bardziej do mnie. Położyliśmy się na trawie i obserwowaliśmy czarne niebo, na którym błyszczały tysiące gwiazd. W takich chwilach najbardziej myślałam o tym co mnie spotkało. Gwiazdy i noc zawsze kojarzą mi się z wypadkiem. W oddali słychać było głośną muzykę. Przez to wszystko zupełnie zapomniałam o imprezie. W myślach modliłam się tylko, aby nikt nam teraz nie przeszkodził. Był to chyba jeden z najlepszych wieczorów w moim życiu. Czułam się przy nim taka bezpieczna. Położyłam się Stefanowi na piersi. Bardzo mnie zdziwiło to, że w ogóle nie słyszałam bicia jego serca. Stefan natychmiast przewrócił się na bok. Pomyślałam, że na pewno mi się przewidziało. Przez tą całą adrenalinę. Jego twarz dzielił od mojej chyba tylko centymetr. Patrzyłam w jego piękne zielone oczy. Zbliżyłam swoje usta do jego. Już prawie mieliśmy się pocałować, gdy nagle odsunął się gwałtownie. Jego reakcja bardzo mnie zdziwiła. Odwrócił swoją twarz od mojej. Czułam się nieco niekomfortowo. Pomyślałam, że może to stało się za szybko. Może on tylko chciał się kolegować.- Wszystko w porządku?
- Tak. Nic mi nie jest. Przepraszam, że zepsułem taki miły nastrój...
- Nic nie zepsułeś, ale może odwróciłbyś się do mnie?
Stefan nie odezwał się. Chciałam znów zobaczyć jego twarz, ale on ewidentnie próbował uniknąć mojego spojrzenia.
-Robi się coraz chłodniej. Wrócę do samochodu po mój sweterek.
- Pójść z Tobą?
- Przejdę się sama. Samochód stoi niedaleko. - Nie mogłam zaprzeczyć, że zdenerwowała mnie odrobinę reakcja Stefana. Nie spodziewałam się. Zimny wiatr smagał mi twarz a ja ruszyłam w kierunku parkingu przed lasem. Po drodze Caroline zatrzymała mnie i spytała jak spędzam czas ze Stefanem.
- Jutro Ci opowiem. Dziś już nie mam nastroju.
- Wracasz do domu?
- Jeszcze nie. Muszę wrócić do samochodu po sweter.
- Tay jest nieziemski! A jak całuje... Ciekawe czy coś z tego będzie.
- Porozmawiamy później. Muszę się spieszyć. Stefan na mnie czeka.
- No to do zobaczenia. Mam ci tyle do powiedzenia!
~~~*~~~
Zatrzasnęłam drzwi auta. Założyłam szybko moje bolerko idealnie pasujące do sukienki. Z lasu dobiegały głosy sów i cichy odgłos muzyki. Ta ciemność która panowała wokół mnie nieco mnie przerażała. Byłam tam zupełnie sama. Szłam w kierunku, z którego przed chwilą przyszłam. Tuz przed twarzą przeleciał ciemny ptak. - Kruk.
Przyspieszyłam nieco tempa, lekko już zdenerwowana. Idąc tak przed siebie przypomniały mi się te dziwne wypadki dochodzące ostatnio w naszym mieście. Te napady zwierząt, zniknięcia w dziwnych okolicznościach. Rozejrzałam się w koło. Wydawałoby się, że powinnam być już przynajmniej koło imprezy. Zamiast słyszeć nagłaśniającą muzykę, ona w ogóle już ucichła. Chciałam zawrócić. Kruk, chyba ten sam co wcześniej siedział na jakimś nagrobku. Przestraszona a zarazem zaciekawiona bliżej przyjrzałam się pomnikowi. Widniało na nim nazwisko, bardzo mi już znajome:
Giuseppe Salvatore
zmarły 23 kwietnia 1864
Czy to coś znaczy? Czy to jakiś daleki przodek Stefana? A może to tylko zbieg okoliczności?Rozejrzałam się, aby zapamiętać to miejsce i przyjść tutaj ze Stefanem. Marzyłam już o tym, żeby w końcu wrócić do moich znajomych. Ten kruk nie dawał mi spokoju. Postanowiłam, ze przyśpieszę tempa i jakoś go zgubię. Zaczęłam biec. Daleko jednak nie zaszłam. Na ziemi leżała jakaś postać. Już myślałam, że to kolejna ofiara napadu zwierzęcia. Podeszłam bliżej.
- Halo?! Nic Ci nie jest? - Nie chciałam podchodzić za blisko, ale gdy mężczyzna nie odpowiadał nie miałam innego wyjścia.
Nachyliłam się do niego i wyjęłam rękę, by sprawdzić puls. On nagle skoczył na mnie. Dojrzałam wielkie białe kły i straszny wyraz twarzy. Skóra jakby popękana. To wszystko co zdążyłam dojrzeć. Nie z powodu ciemności jaka tam panowała, ale jednocześnie z przerażenia. Poczułam mocne ukłucie na szyi. Zaczęłam krzyczeć. Jak tylko najgłośniej umiałam. Znikąd pojawiła się druga postać. Poruszała się niemożliwie szybko. To "coś" odepchnęło tę dziwną istotę ode mnie. Szyja bardzo mnie piekła. Sączyła się z niej spora ilość krwi.- Elena! Nic Ci się nie stało?
- Stefan?! Ale jak... - Byłam tak zaskoczona, że nawet nie wiedziałam co powiedzieć.
- Nie ma czasu na tłumaczenia. Jesteś już bezpieczna.
- Stefanie, kto to był? Znasz tą potworną bestię?
- Niestety tak. Właśnie poznałaś mojego brata.







