Nowy
"Drogi Pamiętniku. Od wypadku rodziców minęły już ponad 4 miesiące. Ludzie mylą się twierdząc, że czas leczy rany... Ból tylko łagodnieje. Codziennie chodzę na grób rodziców. Zanoszę im kwiaty, żonkile - mama je uwielbiała. Czasem nawet uda mi się wyciągnąć Jerremiego. Od pogrzebu bardzo się zmienił. Ledwo zdał do następnej klasy. Wyrzucono go ze starej szkoły, za branie narkotyków. Teraz będzie chodził do mojego liceum. Ostania klasa... Wszystko będzie inaczej. Wiem, że rodzice pragnęliby abyśmy ułożyli sobie życie jak najlepiej. Koniec użalania się nad sobą. Nowy rok szkolny zapowiada też nowe twarze... Caroline twierdzi, że powinnam poszukać sobie kogoś. Od zerwania z Mattem, jakoś nie myślałam o chłopakach. Odpuściłam sobie wyjazd z Bonnie na Majorkę w wakacje... Z wiadomych względów. Miło byłoby poznać kogoś, z kim w końcu będę mogła rozmawiać o czymś innym niż tylko o tym jak się miewam. Mama kupiła mi ten pamiętnik jeszcze w podstawówce. Gdy robiliśmy porządki znalazłam go u siebie na dnie szafy. Myślę, ze to odpowiedni moment żeby jakoś z niego skorzystać. Muszę przyznać, że jestem nieco podenerwowana. Bonnie zaraz po mnie przyjedzie. Liczę na to, mam nadzieję, że nie będzie aż tak źle... "
Dzisiejszy dzień będzie inny. Będę mówić wszystkim, że mam się świetnie, że wszystko w porządku. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam lekki makijaż i zaczesałam długie,ciemne włosy w kucyk. Bonnie zapukała do drzwi. Wzięłam torbę z książkami i zeszłam na dół.
- Bonnie. Cześć.
- No hej. Ślicznie dziś wyglądasz, gotowa na pierwszy dzień ostatniej klasy?
- No jasne. Ten rok będzie inny, mówię Ci.
- Wiesz... miałam dziś wizje... Poznamy kogoś. Kogoś niezwykłego, innego niż wszyscy.
- Bonnie wiesz, że nie wierzę w te całe czary. - Odparłam nieco rozbawiona.
- Dziewczyny pośpieszcie się, za dziesięć minut rozpoczynają się zajęcia.
Szkoła nie była daleko, ale mimo to zawsze jeździłam do niej samochodem. Bonnie miała na sobie ładną, krótką sukienkę. Zawsze ubierała się bardzo kobieco. Ja za to byłam raczej kimś w typie chłopczycy. Najlepiej czułam się w bluzie i dresach. Dziś jednak również ubrałam krótką spódniczkę i top z dekoltem. Wszyscy twierdzili, że jestem bardzo atrakcyjna i mam świetną figurę. Przed wypadkiem nawet uczestniczyłam w grupie cheerleaderek. Uwielbiałam tańczyć! Dziś po szkole znów muszę się przejść na ich trening.
- Wyjdź z wozu ja pójdę zaparkować. - Bonnie była podniecona pierwszym dniem i było to bardzo widać.
Zamknęłam za sobą drzwi samochodu i ruszyłam w stronę wejścia do szkoły.
Z za zakrętu nagle wyjechał mocno rozpędzony samochód. Wjeżdżał prosto na mnie. Kolana się pode mną ugięły stanęłam w miejscu jak wryta. W ostatnim momencie z piskiem opon auto zatrzymało się. Odetchnęłam z ulgą. Miałam ochotę zaraz nawrzeszczeć na tego barana co prowadził, że nawet nie patrzy jak jeździ, ale tego kim on był w życiu bym się nie spodziewała.
- Tak mi przykro, śpieszyłem się na zajęcia. Nie chciałem Cię przestraszyć. - To był on. Chłopak z pogrzebu.
Ciągle wracałam do tego dziwnego spotkania z nim i myślałam o tym czym go odstraszyłam. Bardzo przykuł wtedy moją uwagę.
- Elena? - Chłopak wyglądał na nieco skrępowanego całą sytuacją.
- Stefan. Miło Cię znowu widzieć. Jak się masz? - Próbowałam udać, że wcale nie zdziwiło mnie to spotkanie.
- Dziś rozpoczynam tutaj naukę. Przeprowadziłem się tutaj, moja babcia umarła parę dni po pogrzebie twoich rodziców. Mieszkam teraz z wujem w pensjonacie Salvatore.
- Czy to znaczy...
- Tak. Jestem Stefan Salvatore. - Przedstawił się ponownie.
- Elena. Elena Gilbert.
- Chyba mamy ze sobą coś wspólnego. Jesteśmy spokrewnieni z założycielami Mistic Falls.
- Jakoś nie interesuję się historią...Właśnie! Historia. Właśnie rozpoczynają się wykłady z Tannerem.
- Masz historię? Świetnie się składa. Ja również. - Uśmiechnął się serdecznie. Miał piękny uśmiech. Zęby śnieżnobiałe i idealnie proste.
- W takim razie pokażę Ci, gdzie jest sala. Jesteś nowy. Musisz się przyzwyczaić.
Ruszyliśmy w kierunku wejścia. Stefan zaparkował swój samochód. Czarne volvo. Sądząc po nim widać było, że pieniędzy mu nie brakuje. Gdy tylko weszliśmy na korytarz dosięgnęły nas setki spojrzeń. Nie dość, że Stefan był tak przystojny, dodatkowo idzie ze mną... W rogu stał Matt i bacznie nas obserwował. Znikąd pojawiła się Caroline. Przywitała mnie serdecznie po czym obejrzała nowego ucznia od góry do dołu. Care była okropną flirciarą. Mogła mieć każdego chłopaka w mieście.
- Dziś jest impreza z okazji rozpoczęcia roku. Wpadniesz? - Caroline zwróciła się do Stefana.
- Nie za bardzo znam ludzi stąd... Eleno może zechciałabyś mi towarzyszyć?
- Właściwie to nie mam żadnych planów na wieczór. Chętnie wpadnę. - Po minie przyjaciółki widać było, że nie jest zadowolona...
- Ty na pewno jesteś Stefan? Dużo osób już o tobie wspominało...
- Tak to ja.
- Jestem Caroline. Przyjaciółka Eleny. Muszę teraz już uciekać na matmę. Mam nadzieję, że będziemy mieli jeszcze okazję porozmawiać. - Blondynka obejrzała się jeszcze raz za siebie, aby "obadać" nowego od tyłu.
My za to ruszyliśmy w kierunku naszej sali. W środku wszyscy już zajęli miejsca. Zostały tylko dwa. Akurat obok siebie. Zajęliśmy krzesła, widziałam jeszcze tylko jak Bonnie nas obserwuje. Uśmiechnęłyśmy się do siebie po czym zajęłam się lekcją.
~~~*~~~
- Jerremy, może opowiesz coś o sobie? - Nauczyciel angielskiego zwrócił się do nowego ucznia.
- Nie wydaje mi się. - Jerr jak zwykle arogancki nie zamierzał z nikim rozmawiać.
- No cóż... Może później przejdziemy do tej części.
Klasa wyglądała jak każda inna w szkole. Białe ściany, tablica, ławki. Jak to w każdej sali. Jerremy rozejrzał się po klasie. Jego uwagę przykuła śliczna ciemnowłosa dziewczyna. Ona również ukradkiem na niego spoglądała. Chłopak uśmiechnął się do niej miło. Zawstydzona odwróciła wzrok. Wykładowca przeszedł do sprawdzania obecności. Dla brata Eleny była to okazja by dowiedzieć się jak nazywa się ta piękna brunetka.
- Vicki Donovan?
- Obecna profesorze. Czy mogłabym wyjść na chwilę do toalety?
- Możesz wyjść, ale wracaj za chwilę.
Dziewczyna wstała i ruszyła w kierunku drzwi na korytarz. Jerremy z podziwem spoglądał jak się poruszała. Miała piękne długie nogi i idealną figurę. Więc nazywa się Vicki... Z tego co wiem były Eleny ma takie samo nazwisko. Muszą być jakoś spokrewnieni. Jerr ciągle rozmyślał o nowo poznanej uczennicy. Nie wróciła już z powrotem na lekcje. Gdy zadzwonił dzwonek chłopak jak najszybciej wyszedł z sali i ruszył w kierunku toalety, mając nadzieję na kolejne spotkanie.
Dziewczyna wyszła z ubikacji, po czym ruszyła w stronę wyjścia ze szkoły. Chłopak ruszył za nią.
Za boiskiem Vicki rozmawiała z uczniem ze starszej klasy. Chłopak chodził do klasy z Eleną. Miał na imię bodajże Tayler. Jego ojciec jest burmistrzem miasta. Chłopak mega nadziany, zawsze każda dziewczyna się w nim podkochiwała.
- Oddam Ci kasę jak będę miała. - Vicki najwidoczniej była mu coś dłużna.
- Myślę, że się dogadamy. Pieniądze mi nie potrzebne. Dzisiaj zostaję sam w domu przyjdź wieczorem a się zrewanżujesz.
Vicki uśmiechnęła się i namiętnie pocałowała chłopaka. Jerr nie mógł uwierzyć w to co widzi. Dziewczyna wyglądała raczej na skromną i poukładaną. No cóż pozory chyba jednak mylą.
- Muszę wracać na zajęcia. Do wieczora. - Brunetka namiętnie spojrzała na Taylera po czym wróciła do szkoły. Jerremy ciągle ukrywający się za drzewem również chciał już wracać. Jednak Tay był szybszy. Zauważył skradającego się chłopaka. Przywarł go do muru i uderzył pięścią.
- Nie ładnie tak podsłuchiwać.
- Nie ładnie wykorzystywać dziewczyny. - Jerr szyderczo się zaśmiał.
- Vicki jest mi coś winna. Piśnij komuś słówko, a nie będziemy już sobie tak miło gawędzić. A twój uśmieszek zaraz zniknie.
Gdy Jerr odepchnął chłopaka z jego kieszeni wypadł mały woreczek z prochami.
- Jesteś dilerem? No nieźle. - Chłopak parsknął śmiechem.
- Spróbuj tylko...
- Umowa jest taka. Ty sprzedajesz mi towar za pół ceny a ja trzymam buzię na kłódkę.
- Myślę, że się dogadamy.
~~~*~~~
Na przerwie obiadowej siedziałam sama przy stoliku. Caroline jak to zwykle na długich przerwach zajmowała się sprawami drużyny cheerleaderek której była kapitanem, a Bonnie nie jadała nigdy lunchu w szkole. Do mojego stolika ni stąd ni zowąd podszedł Stefan. Chciał porozmawiać. Usiadł naprzeciwko mnie. O dziwo nie nałożył sobie nawet nic do jedzenia.
- Gdzie twój obiad?
- Dziś nie będę jadł. Chciałbym z tobą porozmawiać o naszym ostatnim spotkaniu na pogrzebie.
To nieszczęsne wydarzenie niestety od razu dało o sobie znać. Łzy znów napłynęły mi do oczu.
- Nie ma sprawy. Właściwie ciekawiło mnie bardzo dlaczego tak nagle zniknąłeś... - Udawałam, że nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia.
- Wiesz, to bardzo delikatna sprawa. Moi rodzice mieli wypadek. Byłem wtedy z nimi. Wszędzie było pełno krwi. Od tego czasu na sam jej widok jest mi słabo.
- Tak mi przykro... Nie wiedziałam, że twoi rodzice...
- Zginęli bardzo dawno temu. Mam wrażenie jakby minęło od tego wypadku jakieś sto lat...
- Kolejna rzecz, która nas łączy. - Próbując rozładować atmosferę uśmiechnęłam się.
Stefan nie wyglądał na przygnębionego... Jego twarz zawsze miała taki sam wyraz. Był tak przystojny, że nie szło oderwać od niego wzroku. Te jego hipnotyzujące zielone oczy... Nawet Matt w najmniejszym stopniu mu nie dorównywał. Miał tak przyciągającą twarz... Kątem oka widziałam jak wszyscy ludzie w stołówce gapią się na nas. Było to nieco niezręczne.
- Chciałem się upewnić, czy nasze dzisiejsze plany na wieczór są nadal aktualne?
- Oczywiście. Mógłbyś po mnie przyjechać o dwudziestej? Mieszkam na...
- Wiem, gdzie mieszkasz. - Przerwał.
-To małe miasteczko. Wszyscy wiedzą.
Przez rozmowę ze Stefanem nie zdążyłam dokończyć posiłku. Dzwonek już rozbrzmiał się po całej szkole a uczniowie rozeszli się do klas.
- Jaką masz teraz lekcję?
- Francuski. Po niej idę już do domu. - Odpowiedziałam. Mimo, że już rozmawialiśmy ze sobą dość długo, ja wciąż czułam się nieco onieśmielona.
- Ja odpuszczę sobie ostatnią lekcję. Wracam do pensjonatu.
- W takim razie do wieczora.
Jadalnia opustoszała, a ja ruszyłam podniecona wieczornym spotkaniem na kolejne wykłady.

Już czekam na kolejny rozdział :)
OdpowiedzUsuńKiedy następny?
OdpowiedzUsuńZa jakiś tydzień poinnam wstawić ;)
UsuńPiękny 3 rozdział <3 czekam na kolejny ;*
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać dalszej części
Bardzoo Fajne <3
OdpowiedzUsuńPiękne kochana��
OdpowiedzUsuń:********* No Nikuuuuuu :* super blog ;) czekam na następne :* <<<<< anonimowy #### DAVID
OdpowiedzUsuńWspanialy :D
OdpowiedzUsuńFajnie piszesz :)
OdpowiedzUsuńCiekawi mnie co będzie dalej.
Czekam na kolejny rozdział.
Pozdrawiam, Cynical Caroline.
save-me-ff.blogspot.com - zapraszam do mnie.
Kolejne rozdziały bardzo super. Twoje rozdziały są bardzo wciągające.
OdpowiedzUsuń