"Dwie Eleny to już tłum"
Mrużąc jeszcze powieki mogłam dostrzec, że leżę w swoim łóżku a nade mną stoi nie kto inny jak Elijah. Moje ciało przeszył nieprzyjemny dreszcz. Spojrzałam na moją szyję. Podarunek Stefana nadal mienił się srebrem pod wpływem światła. Kątem oka widziałam, że Elijah również się mu przygląda.
- Niewiarygodne. Widzieć ten sam naszyjnik po tylu stuleciach... - Nie miałam bladego pojęcia o co chodzi. Oczywiście już wcześniej zdawałam sobie sprawę, że wisiorek jest bardzo stary, ale jaki miał związek z Eliahą?
- Gdzie Jenna?! - Martwiłam się o ciocię. Jak oni w ogóle się poznali? W
mojej głowie powstawały coraz to nowe pytania, najchętniej zadałabym je
wszystkie naraz jednak dużo lepszym wyjściem byłoby zostać samej. - Jest pod wpływem hipnozy. Kazałem jej zaparzyć dla ciebie specjalne zioła. Po nich poczujesz się zdecydowanie lepiej. - Już nic z tego nie rozumiałam. Wydawało się, że mężczyzna chce dla mnie jak najgorzej, tymczasem okazuje się, że się martwi? O mnie? Nie. Coś było na rzeczy, a ja musiałam wiedzieć co.
- No proszę. Kogo my tu mamy... - Elijah mimo, że wciąż przyglądał się mojej twarzy zachował się jakby miał oczy z tyłu głowy. Wstał z mojego łóżka i podszedł do drzwi. Dostrzegłam twarz Stefana. Dzięki Bogu!
- Nadal załatwiasz interesy dla swojego braciszka? Nie sądzisz, że zachowujesz się niczym jego służący? - Stefan znał Eliahę? Kolejne pytanie. Wszystko było takie skomplikowane. Mając nadzieję, że chłopak wszystko mi wyjaśni również podniosłam się z łóżka i chwiejnym krokiem podeszłam do niego, mocno wtulając się w ramiona chłopaka. W sekundę Elijah zniknął. Choć wiedziałam, że nie na długo. Nie pojawił się znikąd i też znikąd nie odejdzie.
- Musisz odpocząć. Wszystko opowiesz mi później. - Podniósł mnie jak małą dziewczynkę i opatulił kołdrą. Mimo,że chciałam wszytko wiedzieć od razu moje powieki odmawiały posłuszeństwa stając się ciężkie. Stefan złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Niemal w tym samym momencie otaczała mnie już tylko ciemność.
~~~*~~~
Caroline
Do moich drzwi rozległo się pukanie. Byłam już po kąpieli i w szlafroku. Mimo to zeszłam na dół. Za drzwiami stała moja najlepsza przyjaciółka Bonnie. Wyglądała na zdenerwowaną, więc wpuściłam ją do środka. Myślami byłam jednak nadal przy nieznajomym spotkanym w parku.
- Cieszę się, że już wróciłaś. Jak u twojego ojca? - Tata Bonnie mieszkał w Nowym Orleanie, gdzie pracował. Bonnie często go odwiedzała.
- Wszystko u niego w porządku. Martwię się bardziej o Elenę... - Nie kryjąc zdziwienia, od razu chciałam wiedzieć więcej.
- Coś nie tak? Z tego co wiem ma się dobrze, wręcz świetnie. Zaczęła spotykać się z Salvatore, możesz uwierzyć?! - Nie miałam pojęcia o co mogło chodzić, ale wiedziałam, ze Bonnie nigdy nie robi z igły widły.
- Przez to coraz bardziej jej nie poznaję. Przejdę do rzeczy. Gdy byłam u ojca, odwiedziliśmy pobliską knajpę. Kogo tam spotkaliśmy? Naszą psiapsiółkę, która obściskiwała się co pięć minut z innym facetem. To przecież w ogóle do niej nie podobne... Mój ojciec się temu wszystkiemu przyglądał rozumiesz?! - Dziewczyna siedząc wygodnie na kanapie w salonie, popijając mrożoną herbatę wyciągnęła z kieszeni komórkę.
- Dramatyzujesz... Na pewno się pomyliłaś. Elena cały czas była w domu. Przecież widziałam się z nią. Stefan też.
- Ale Care, to nie wszystko. Widząc to co ona wyprawia podeszłam do niej a ona jakby nigdy nic udawała, że mnie nie zna. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Rozumiem, nie jestem jej matką ani nic, ale jako że to do niej kompletnie nie podobne spróbowałam jeszcze raz. Wstała od stolika i stojąc ze na twarzą w twarz powiedziała, że nie zna żadnej Eleny. Chciałam od razu po przyjezdzie pójść do niej, ale jestem na nią niesamowicie wkurzona. Jak myślisz co mam zrobić?
- To jakaś pomyłka... - Starałam się , jak to zawsze ja myśleć pozytywnie. - Jutro rano porozmawiamy z nią o tym w szkole.
- Wiedziałam, że to powiesz. Dlatego zrobiłam to: - Moja przyjaciółka włączyła jakieś wideo, gdzie faktycznie trzeba przyznać dziewczyna zarywająca do całego pubu wyglądała niczym Elena.
- No dobra jest podobna...
- Podobna?! Ona jest identyczna. Może ten strój i makijaż nie jest za bardzo w stylu Eleny, ale cała reszta? - Tym razem musiałam przyznać jej rację. Ona wyglądała niczym jej klon.
- Jutro wszystko się wyjaśni, przynajmniej miejmy taką nadzieję. - W końcu z tego co wiem, Elena nie ma żadnej siostry, ani nic więc jakieś wytłumaczenie musiało być.
~~~*~~~
Elena
Do mojej sypialni docierały już pierwsze przebłyski słońca. Budzik
wskazywał dokładnie 5:30 a ja zmarnowanym krokiem ruszyłam w kierunku
łazienki. Rozebrałam krótkie szorty od piżamy i top po czym weszłam do
kabiny prysznicowej. Gorące krople wody, były właśnie tym czego mi
potrzeba. Długie pasma brązowych włosów zaczesałam w niechlujnego koka i
wzięłam się za szorowanie zębów. Z racji, że prawie nigdy się nie
malowałam postanowiłam zrobić wyjątek. Z kosmetyczki wyjęłam jeszcze
nawet nie otwarty eyeliner a policzka delikatnie potraktowałam pudrem.
Chciałam mieć choć jeden dzień taki jak przed rozpoczęciem roku i
wypadkiem rodziców. NORMALNY. Z szafy, w której nie miałam za dużo
ciuchów, bo nigdy nie zawracałam sobie tym głowy udało mi się wygrzebać
krótkie jeansowe spodenki do czego dobrałam białą koszulkę i czarną
skórzaną kurtkę. Mając jeszcze trochę czasu, zjadłam z Jenną śniadanie.
Ani słowem nie wspomniała o wczorajszej kolacji z Elijahą, No tak. Facet
ją prostu zahipnotyzował. Zegarek na ścianie wskazywał dokładnie 7:30 a
jako, że do pensjonatu Salvatorów daleko nie miałam postanowiła zrobić
Stefanowi niezapowiedzianą wizytę. Na ulicy mimo wczesnej pory panował tłok. Rodzice z dziećmi spacerowali po parku, a na drodze już słychać było silniki samochodów. Typowy dzień w Mystic Falls - pomyślałam. Tego właśnie mi brakowało. Ni stąd ni zowąd z przednią szybą mojego volvo zderzył się czarny kruk. To wytrąciło mnie z rozmyślań i skupiłam się na prowadzeniu. Zza koron drzew można było dostrzec samochód Stefana. Zaparkowałam przy samochodzie Stefana i zapukałam do drzwi. Nie sposób było też nie zauważyć błękitnego starego, ale mającego w sobie "to coś" auta. Nikt nie otwierał. Drzwi były lekko uchylone, więc weszłam do środka. Zapach drewna rozchodził się po całej rezydencji. Pensjonat, był urządzony w starym, przedwojennym stylu, ale miał swój urok. W salonie na brunatnym, skórzanym fotelu ktoś siedział i pił burbona. Od razu doszłam do wniosku, że to Stefan i bez zastanowienia ruszyłam w jego kierunku. Zastanawiało mnie, dlaczego się nie przywita, na pewno droczy się ze mną - przeszło mi przez myśl.
Podeszłam go od tyłu i zakryłam dłońmi jego oczy.
- Zgadnij kto? - Przymknęłam powieki i dałam chłopakowi buziaka w policzek.
- No no muszę przyznać, miłe powitanie. - Damon chwycił mnie w tali i swoim wampirzym tempem posadził na kolana. Zdezorientowana tym obrotem wydarzeń szybko znów stanęłam na nogi. Jak to ostatnie dni w moim życiu, ten również nie obszedł się bez "niespodzianki" Czułam jak krew mnie zalewa, ale czy ja wiem czy ze strachu, czy złości? Owszem nienawidziłam Damona, ale czułam przy nim coś takiego, czego nawet nie mogę poczuć przy Stefanie. Nie wiedziałam tylko jeszcze, co to takiego.
***
Na samym początku chcę przeprosić Was, że rozdział dodaję po tak
długim czasie. Starałam się spędzać jak najwięcej czasu na świeżym
powietrzu Teraz pogoda nie sprzyja za bardzo, więc "upichciłam" tutaj
coś dla Was. Rozdział uważam za całkowicie nieudany, no ale może Wam się
spodoba. Nie będę też ukrywać, że planowałam skończyć z pisaniem tego
bloga, ale jakoś się wzięłam w garść i skończę to opowiadanie. Kolejne
rozdziały mam już "napisane" w głowie, więc myślę, że nie będziecie
musieli długo czekać. Zmartwiona jestem też tym, że mam na blogu
tyle wyświetleń a tak mało komentarzy :( Dlatego zachęcam Was bardzo do
zostawienia po sobie śladu, bo dodaje to niesamowicie motywacji.

Kobieto, to według Ciebie jest nieudany rozdział?
OdpowiedzUsuńJeśli to jest nieudany nie mogę siebie wyobrazić udanego...
Poczytaj sobie mojego bloga to zobaczysz, że Twoje rozdziały są jak najbardziej udane.
Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział :)
MEGA!<3
OdpowiedzUsuńMi osobiście rozdział bardzo się podobał! <3 Ciekawa jestem co wyjdzie z tą Katherine :D I dziwne że ona wtedy Bonnie nic nie zrobiła :) Haha, ostatnia scena Deleny mega *.* Hmm...coś czuję że między nimi rodzi się uczucie i Elena dobrze o tym wie xD I ani mi się wasz zawieszać bloga! Zapraszam do siebie: http://anotherstrorycaroline.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny? Już nie mogę się doczekać!
OdpowiedzUsuńJuż się powoli zabieram za pisanie. Myślę, że do końca tygodnia ;*
UsuńMasz fajne opowiadaniescena na koncu mnie rozbawiła wkurzyło mnie to,że Bonnie tak myśli o Elenie pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNono, Katherine widzę powoli wkracza do akcji, Caroline i Bonnie zdezorientowane, a scena Deleny słodka. Co tu dodać? Czekam na następny!
OdpowiedzUsuńJa tu chyba jestem pierwszy raz... xD Witam... Rozdział jest fajny. Wyłowiłam na wędkę kilka błędów interpunkcyjnych, ale to nic. (U mnie miałabyś pewnie ich całą sieć) Jeśli już na serio chcesz skończyć przygodę z blogiem to napisz jeszcze kilka rozdziałów, powyjaśniaj sprawy, a potem zrób tak zajebiste zakończenie, jakiego blogi o TVD nie widziały :) - Bo warto. W ogóle skąd pomysł żeby to tak wcześnie kończyć? ;o Pozdrawiam, życzę weny i jednocześnie zapraszam do mnie na świeżutki rozdział z Jenną i Kolem. :D http://klaroline-forever---opowiadania.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPoniewż chciałabym zacząć pisać coś innego. Może coś o innej tematyce :*
UsuńSuperr!! Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :)
OdpowiedzUsuńCześć! Rozdział jest naprawdę udany, nie za wiele się dzieje, jednak nadal jest w nim ta nutka tajemniczości i "tego czegoś" co sprawia, że całokształt jest naprawdę ciekawy :)
OdpowiedzUsuńSceny Stefan&Elena nie skomentuje choćby mnie żywcem mieli spalić! Ale co do do Caroline o Bonnie, to zastanawiam się, czy uwierzą Elenie w jej zapewnienia, że to nie była ona, kiedy Bonnie spotkała się z Katherine. I coś czuje, że Pierce namiesza wkrótce :)
Moment Deleny... Ah! Epickie! Mimo, że krótką scena, to zadowoliła mnie jak nowy odcinek z samą Deleną *.*
Pozdrawiam serdecznie, życzę mnóstwa weny i chęci do pisania :3
PS. Zapraszam do siebie http://damon-salvatore-crow.blogspot.com/
#Aleksandre
Na prawde super opowiadanie :*Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału :* Mam pytanie czy Kai będzie w twoim opowiadaniu
OdpowiedzUsuńNarazie nie planuję, może w dalszych rozdziałach :)
UsuńGenialny rozdział, a scena z Deleną MEGA !!! Pisz dalej, bo szkoda przerywać takiego genialnego bloga !!! Życzę weny i czekam na następny rozdział !! :):):)
OdpowiedzUsuńZa ile kolejny rozdział, bo ledwo wytrzymuje to napięcie !!?? :))
OdpowiedzUsuń49 yr old Librarian Danny Aldred, hailing from Clifford enjoys watching movies like Analyze This and Computer programming. Took a trip to City of Potosí and drives a Alfa Romeo Tipo 256 Cabriolet Sportivo. przejsc na strone
OdpowiedzUsuń