piątek, 9 października 2015

Rozdział 12


"Ciekawość to pierwszy stopień do piekła"

 

 Jak widać jest rozdział :D Zmotywowałam się i siadłam w końcu przed komputerem. Na zewnątrz coraz chłodniej, więc czasu na pisanie będzie zapewne więcej. Wiele z Was może mieć problem z połapaniem się o co chodzi w tym rozdziale ze względu na taką długą przerwę. Polecam Wam dlatego przeczytać jeszcze raz rozdział 11. Nie jest on za długi a na pewno będzie Wam się lepiej czytało :*



          - Typowy Damon... - znajomy głos Stefana urwał krępującą sytuację.
          - Ja... - Starałam jakoś się wytłumaczyć. Pogardliwy uśmieszek Damona doprowadzał mnie do szału. Był on jednak taki podniecający, że aż nie dało się skupić uwagi na niczym innym.
         - Następnym razem braciszku informuj, gdy będziesz spodziewał się gości.- Ta ironia w głosie i pewność siebie, to było coś czego Stefanowi zdecydowanie brakowało.
          -Eleno nie przejmuj się, do ciebie nie mam żalu.- Posłał w moją stronę buziaka. Ten niewinny flircik był tak niekomfortowy dla mnie, że już czułam jak się czerwienię. Stefan podszedł do mnie i pocałował, chcąc utrzeć nosa starszemu Salvatore. Nie wiem dlaczego, ale było mi źle wiedząc że Damon obserwuje nas.
          - Wyjdziemy do Grilla? - Szepnął mi do ucha. Z utartym nosem wyszliśmy z domu.

    W samochodzie Stefana pachniało jak zawsze świeżą wanilią. Niesforna cisza panująca między nami doprowadzała mnie powoli do szału.
           - To co widziałeś... to było nieporozumienie. - Nikt zapewne nie chciałby być w tym momencie w mojej skórze. Nie lubiłam sprzeczek, tym bardziej z nim.
          - To nie ma nic wspólnego z tobą. To sprawa między mną a Damonem. - Nie powiem wzbudził on moją ciekawość. Musiałam wiedzieć więcej.
          - Myślałam, że możemy porozmawiać o wszystkim?
          - Nie chcesz znać mnie z drugiej strony.
          - Chcę znać z każdej. Nie spławisz mnie tak szybko. - Starałam się nadać nieco bardziej żartobliwy charakter rozmowie.
         - Trochę jest to opowiadania, gdyby nie pamiętnik nie spamiętał bym wszystkiego.
          - Piszesz pamiętnik? Nic mi o tym nie wspominałeś.
          - Po co mam zanudzać. To już historia. DAWNA historia.
          - Czy ta twoja „dawna historia” ma związek z Katherine? - Wiedziałam. Dłużej nie umiałabym siedzieć cicho. Odkąd tylko o niej usłyszałam coś mi nie pasowało. Stefan pod wpływem chwili mocno zahamował tuż przed pasami, po których staruszka przechodziła wolnym tempem na drugą stronę, a opony aż z piskiem zatrzymały się. Stefan milczał.
         - Opowiedz mi o niej...-Nie dawałam za wygraną. Miałam nadzieję, że w końcu się przełamie.
         - Nie będę opowiadał, może lepiej ci pokażę. - minęliśmy Grilla i nie wiedząc gdzie Stefan mnie wiezie pokonywaliśmy kolejne dzielnice Mistic Falls.


~~~*~~~
Pamiętnik Klausa 

14 lipiec 1711

„To dzisiaj. W końcu uwolnię się od klątwy i będę najgorszym stworzeniem jakie widział świat. Wszystko dzięki słodkiej, naiwnej Katherine. Jak można być tak głupim? Mam nadzieję, że Elijah nie pokrzyżuje mi planów,wszyscy dobrze wiedzą jaki ma pociąg do brunetek. Jak bardzo zazdrości mi tego, że tylko ja ją mogę mieć. Aż przyjemnie popatrzeć. Gdyby nie jej krew mógłbym się podzielić. Krótko mówiąc. Mam kamień, wiedźmę i Lockwooda. Wampirów nie mało jakiś się znajdzie. Wszystko idzie zgodnie z planem, a jeśli ktoś pokrzyżuje mi szyki z przyjemnością umieszczę go na mojej liście „ TRUPY”. Na ten dzień czekam od ponad 500 lat, teraz tylko czekać do pełni. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem już jutro zacznę ścigać ojca. Zapłaci mi za wszystkie lata młodości...”




OBECNIE

         - Klaus, widziałem ją, rozmawiałem... - Elijah stał po mojej stronie jak za starych dobrych lat. Próbuje odzyskać moje zaufanie, ale jestem nieugięty. Nie dam mu szansy po tym co zrobił. Zdradził mnie... Zdradził brata, a dla kogo? Kobiety. Niedorzeczne jest jaki wpływ ma na wampira człowiek.
          - No więc przejdźmy do rzeczy... Czy masz jakikolwiek dowód na to co mówisz?
          - A żebyś się zdziwił. - Brat wyciągnął z kieszeni czarnej marynarki srebrny wisior, za dawnych czasów należący do mojej, tak samo jak on zdradzieckiej siostry.
          - No dobra, powiem ci zaskoczyłeś mnie. Skoro ty masz medalion to gdzie jest Rebekah?
          - Na to pytanie możesz odpowiedzieć tylko ty sam...
          - Twoja wersja nie jest zbytnio przekonywująca, po raz ostatni pytam skąd go masz?
          - Od samego sobowtóra. Nawet nie zauważyła kiedy go zabrałem.
          - Nie blefuj. Gdyby Katherine żyła miałaby z pięćset lat. Jej zgniłe ciało już dawno zżarły robale. - Rozmowa przybrała nieco ostrzejszy ton, czy on nie mógł mówić jaśniej?
          - Czy ja wspomniałem coś o Katherine? Ostatni raz...
          - Widziałeś ją,kiedy pomagałeś jej uciec, co? - Dokończyłem za niego.
          - Pamiętliwy jak zawsze... Wracając do tematu. Myślisz, że kontaktowałbym się z tobą,gdyby to nie było ważne? Kilkaset lat temu popełniłem błąd. Chcę go naprawić.
          - Mów dalej...
          - Sobowtór żyje... Nie mówię tu o słynnej Petrovej. Pamiętasz może naszą starą znajomą Rose*?
          - Jeszcze pytasz... Była niezła, zwłaszcza w łóżku,co to na wspólnego z sobowtórem? - Na same wspomnienie przeszedł mnie dreszcz.
          - Rose znalazła ci zastępcę. Pewna przeurocza siedemnastolatka jeszcze nie wie,że staniesz się jej najgorszym koszmarem. - Teraz wiedziałem. Wiedziałem, że Elijah mówi poważnie.
          - Gdzie ją znaleźć? - Gotowało się we mnie jak w garnku. Los dał mi kolejną szansę. Teraz musiałem działać na własną rękę, kolejny raz błędu nie popełnię.
          - Nie musisz szukać, już znalazłeś.
          - Mistic Falls. - Domyśliłem się szybko, a na mojej twarzy zagościł uśmiech zwycięstwa.





* Rose - < patrz rozdział 5>

***
Trochę dowiedzieliśmy się już o Klausie :D Jeżeli czegoś nie zrozumieliście, to nie martwcie się. Wszystko z kolejnymi rozdziałami będzie się powoli wyjaśniało. Dam Wam też spoiler. W następnych postach będzie dużo retrospekcji na temat przeszłości pierwotnych jak i Damona i Stefana.
Żałuję, że skończyłam na tak długo pisanie tutaj. Wiem, że wiele osób sądziło że zawiesiłam bloga i już tutaj nie wchodzi. Więcej już tego błędu nie popełnię.  Liczę jednak na motywujące komentarze z waszej strony. 
Nowy post w przyszłym tygodniu, jeśli uzbiera się chociaż z pięć komentarzy. Miłego weekendu!

Czytasz=Komentujesz

10 komentarzy:

  1. Świetny rozdział i cieszę się, że wróciłaś do pisania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brawo ! Oczekuję że pojawi się Katherine i wątek jej z Elijah. Czekam na next ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeden z najlepszych rozdzialow! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział ;) tak jak pisałaś musiałam sb jeszcze raz przeczytać 11 rozdział aby wszystko ogarnąć xDD
    Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, w końcu wróciłaś :) Bardzo się cieszę i czekam na więcej !! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. haha Klausa tak świetnie wykreowany ^^ Fajnie napisane i naprawde powrocilas w wielkim stylu ^^ Ja teraz czekam na Klaroline <3 Proszę powiadamiaj mnie o nowych rozdzialach :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Duży + za wygląd bloga :) Co do rozdziału cieszę się, że jest Klaus <3 Nie ma się czego doczepić czekam oczywiście na NEXT :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Wielki powrót jej :)
    Czekałam i się doczekałam! Klaus będzie teraz siał małe (albo duże) spustoszenie w MF, coś tak myślę. Lubię pierwotnych, więc ucieszyłam się, że włączyłaś ich do opowiadania.
    Czekam na następny!
    Zapraszam do mnie :)
    http://love-is-a-weakness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Klaus bardzo bym chciała by zakochał się w Elenie a ona w nim cieszę się ,że będą restykcję pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Klaus bardzo bym chciała by zakochał się w Elenie a ona w nim cieszę się ,że będą restykcję pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń