"To nie jest zwykła biżuteria"
Obudziło mnie głośne pukanie do drzwi. Mrużąc jeszcze powieki, na skutek oślepiających promieni słońca wpadających przez okno do mojego pokoju dostrzegłam, że Stefana już nie ma. Założyłam jasno niebieski szlafrok i zeszłam na dół. Jenna wciąż nie wróciła, co zaczynało mnie niepokoić. Ktoś pukał tak mocno, że dom aż podskakiwał. Przed drzwiami stała siostra mojego byłego chłopaka. Koszulkę miała całą w strzępach, nadającą się już tylko do wyrzucenia. Czuć było od niej wódkę, a gałki oczne były całe zaczerwienione od narkotyków.- Co ty...
- Jerremy! On... Nie żyje. - Vicki cała we łzach objęła mnie mocno. Grunt zawalił mi się pod nogami. Z początku nawet nie docierało do mnie to co powiedziała narkomanka. Dokładnie tak samo jak po śmierci rodziców, gdy Jenna oznajmiła że mieliśmy wypadek. Czułam jak wszystko wokół mnie wiruje. Vicki weszła do środka i zaczęła swoją opowieść.
Godzinę wcześniej...
Vicki odzyskując siły zauważyła, że Jerremy faktycznie poszedł do domu bez niej. Wściekła na chłopaka, że zostawił ją samą otrzepała się z resztek ziemi na spodniach i ruszyła przed siebie. Z racji, że była już w tej części lasu setki razy, wiedziała jak znaleźć drogę powrotną. Maszerując przez gęste zarośla układała już w myślach co powie Jerremiemu gdy go spotka. Chcąc zadzwonić do Matta i oznajmić, że nic jej nie jest potknęła się przez rozwiązaną sznurówkę adidasów. Parę kroków od niej dostrzegła wyciągniętą ku niej, bezwładna dłoń. Podeszła bliżej. Zawsze była bardzo odważna, więc zachowała spokój. Będąc już u celu trudno było nie zauważyć kałuży krwi, w której leżał... młody Gilbert. Dziewczyna krzyknęła z przerażenia i uklękła nad ofiarą. Położyła jego głowę na swoich kolanach. Dopiero teraz, powstrzymując łzy zauważyła dwie małe dziurki na szyi, z których ciekły resztki krwi.
- JERREMY! OBUDŹ SIĘ! - Kula, tkwiąca w gardle dziewczyny sprawiała, ze łamał jej się głos. W głębi duszy wiedziała jednak, że chłopak już nigdy się nie obudzi. Skóra
zaczynała już tracić kolor pod wpływem braku krwi w organizmie. Niewiele myśląc biegiem ruszyła do domu chłopaka.
~~~*~~~
Wysłuchując całej historii Vicki pragnęłam jak najszybciej zobaczyć ciało brata. Wiedziałam, że to będzie najgorszy widok w moim życiu, ale nie mogłam pozwolić na to, by ciało nadal leżało w lesie. Wykręciłam, wciąż drżącymi rękami numer Stefana. Chłopak obiecał, że będzie na nas czekał przed wejściem do lasu. Razem z Donovan w końcu dotarłyśmu na miejsce. Stefan tak jak powiedział, już tam czekał.
~~~*~~~
Widząc ciało brata, bez życia ułożone na ziemi, nie mogłam powstrzymać łez. Cały obraz pod ich wpływem zacierał się. Salvatore objął mnie czule, a ja wtuliłam się w jego ramiona. Stefan zmienił wyraz twarzy, gdy Vicki chwyciła martwego chłopaka za dłoń, Stef dostrzegł na jego prawej dłoni pierścień. Ojciec Gilbertów zawsze powtarzał, że to pamiątka rodzinna i synowi nie można go pod żadnym pozorem ściągać, ponieważ błyskotka jak to się wyraził "miała zawsze chronić go przed złem demonów". Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia jaką ma moc a ojca uznaliśmy za wariata.
- Skąd ma ten pierścień?! - Wampir podszedł bliżej chłopaka i uważnie obejrzał podarunek Graysona, ojca Jerremiego. Nie kryjąc zdziwienia, ale oczywiście też ulgi wydusił tylko:
- Chłopak będzie żył. - Nie wiedząc co miał na myśli, wciąż nie potrafiłam powstrzymać łez. Stefan opuszkami palców przetarł je z policzków szepcząc jej mi ucha, że wszystko będzie dobrze. Vicki wciąż nie mogąc wydusić z siebie żadnego słowa siedziała tylko na drewnianej kłodzie, wciąż łkając. W głębi duszy wiedziała, że to wszystko jej wina. Gdyby tylko nie zaciągnęła przyjaciela tej nocy do lasu... Poczucie winy nie dawało jej spokoju.
Jerremy zaczerpując powietrza, w końcu otworzył oczy. Wszystko wyglądało tak jak zapamiętał. Widząc,że odzyskał przytomność Przytuliłam się do niego jak najmocniej umiałam.
- Jak się czujesz?! - Wciąż nie mając pojęcia jak to się stało, otrzepywałam czule brata z ziarenek piasku. W tej chwili nie obchodziło mnie "Jak". Liczyło się tylko to, że mój jedyny brat nadal zemną jest.
- Czuję się... dziwnie. Boli mnie szyja. Zaatakowało mnie jakieś przedziwne stworzenie. Z kłami i przerażającymi oczyma... Bredziło coś, że... jesteś jego bratem. - Jerr przesunął wzrok na Stefana, a na jego twarzy malował się strach. W tej chwili wiedziałam już kto był zdolny do tak paskudnego czynu. Wymieniłam ze Stefanem ukradkiem spojrzenia. Z jego twarzy można było wyczytać, że on również wie.
- Damon.
Drogi pamiętniku...
To co dzieje się ostatnio w moim życiu, jest nie do opisania. W niczym nie przypominam już tej smutnej sierotki, złej na cały świat. Jestem pewna, że mama tego właśnie by chciała. Wszystko zawdzięczam Stefanowi. To on wniósł do mojego życia tyle... radości? Z pewnością nie można tego tak nazwać. Nie mam pojęcia, co stałoby się gdyby Jerremy również mnie opuścił. Dzięki pierścieniowi odzyskał życie. Zawsze uważałam, że mój tata jest szalony... Teraz chyba okazuje się, że cały świat taki jest. Czy to co tak często opowiadał nam o demonach świadczyło o tym, że wiedział o wampirach? Tego nie dowiemy się już nigdy.
Stefan opowiedział mi o magicznej mocy pierścienia. "Magicznej". To właśnie doskonałe słowo opisujące moje życie. Czuję, że narodziłam się na nowo. Moim przeznaczeniem było poznanie Stefana. Jerremy zaczął spotykać się z Vicki. Oboje podjęli decyzję o leczeniu i wydostaniu się z nałogu. Ja spędzam coraz więcej czasu ze Stefanem i muszę przyznać, że coraz bardziej mnie zaskakuje. Jenna wróciła do domu cała i zdrowa, a moje obawy? Zostały na szczęście tylko obawami. Wszystko wydawało się układać świetnie, jedynym problemem nadal jest Damon. Od czasu wypadku nikt o nim nie słyszał, ale ja wiem, że ciągle gdzieś tu jest. Jestem pewna, że Stefan również o tym wie. Nie chce mnie martwić.
Kto może być jego następną ofiarą...?
Równie dobrze może to być Jenna, albo moi przyjaciele, ktoś mi bliski. Nie mogę pozwolić na to, by jeszcze kogoś skrzywdził...
Stefan odwiedził mnie następnego dnia. Z racji, że Jenna była na dole zamknęliśmy się w moim pokoju.
- Jakieś wieści o Damonie? - Stefan ciągle obwiniał się za to, co spotkało mojego brata. Twierdzi, że jeśli nie pojawiłby się w mieście nikomu nie groziłoby niebezpieczeństwo.
- Przyniosłem coś dla ciebie... - Steff wyjął z kieszeni skórzanej kurtki małe czarne pudełeczko.
- Wiem jak bardzo obawiasz się mojego brata. Dlatego przyniosłem ci to... - W pudełku znajdował się srebrny wisiorek, widać było że bardzo stary. Mimo, że już lekko zardzewiały, był piękny. Breloczek w kształcie koła, w którego środku można było zauważyć wyryte zawijasy.
Trzymając go w dłoni przeglądałam z każdej strony. Z tyłu widniały lekko już nie wyraźne inicjały: R.M
- Do kogo należy naszyjnik? - Oczywiste dla mnie było, że to na pewno jakiś antyk noszony zapewne od pokoleń.
- Mam sto pięćdziesiąt dwa lata... Dużo podróżowałem. W latach dwudziestych znalazłem go w barze. Nie wiem do kogo należał. Werbenę można umieszczać w napojach, bądź biżuterii. - Dopiero teraz zauważyłam, że naszyjnik pięknie pachnie.
- Czyli teraz... - Salvatore dokończył za mnie:
- Damon nie może cię zahipnotyzować, każdy inny wampir również. - Dobrze wiedziałam, że mówił o sobie. W głębi duszy i tak byłam przekonana, że nigdy tego nie zrobił, ani nie zrobi.
- Mógłbyś pomóc mi go założyć? - Odgarnęłam rękoma pasma włosów, a chłopak przewinął przez szyję piękny wisiorek. W końcu oderwałam wzrok od odbicia w lustrze, spoglądając teraz w jego idealne, zielone oczy, poufnie zerkając na wiśniowe, jędrne usta chłopaka.
Delikatnie musnęłam wargami jego usta. Poczułam się niemal bezwładna pod dotykiem jego rąk. Oddech stawał się szybszy, a rytm serca przyśpieszał. Po raz pierwszy całowałm się ze Stefanem, teraz wiedziałam, że nie ostatni. W głębi duszy czułam, że to on jest tym jedynym... Tylko na jak długo? On jest wampirem, nigdy nie umrze, ale ona? Wystarczyłby tylko jeden nie szczęśliwy wypadek i już nigdy by się nie zobaczyli. Ile to szczęście jeszcze może trwać? Z czasem zacznie siwieć, na jej twarzy pojawią się zmarszczki. Teraz jednak nie potrafiłam o tym myśleć. Marzyłam, aby ta chwila z nim nigdy się nie skończyła...
Dziesiąty rozdział, będzie nosił tytuł...
- Chłopak będzie żył. - Nie wiedząc co miał na myśli, wciąż nie potrafiłam powstrzymać łez. Stefan opuszkami palców przetarł je z policzków szepcząc jej mi ucha, że wszystko będzie dobrze. Vicki wciąż nie mogąc wydusić z siebie żadnego słowa siedziała tylko na drewnianej kłodzie, wciąż łkając. W głębi duszy wiedziała, że to wszystko jej wina. Gdyby tylko nie zaciągnęła przyjaciela tej nocy do lasu... Poczucie winy nie dawało jej spokoju.
Jerremy zaczerpując powietrza, w końcu otworzył oczy. Wszystko wyglądało tak jak zapamiętał. Widząc,że odzyskał przytomność Przytuliłam się do niego jak najmocniej umiałam.
- Jak się czujesz?! - Wciąż nie mając pojęcia jak to się stało, otrzepywałam czule brata z ziarenek piasku. W tej chwili nie obchodziło mnie "Jak". Liczyło się tylko to, że mój jedyny brat nadal zemną jest.
- Czuję się... dziwnie. Boli mnie szyja. Zaatakowało mnie jakieś przedziwne stworzenie. Z kłami i przerażającymi oczyma... Bredziło coś, że... jesteś jego bratem. - Jerr przesunął wzrok na Stefana, a na jego twarzy malował się strach. W tej chwili wiedziałam już kto był zdolny do tak paskudnego czynu. Wymieniłam ze Stefanem ukradkiem spojrzenia. Z jego twarzy można było wyczytać, że on również wie.
- Damon.
~~~*~~~
Cztery dni później...
To co dzieje się ostatnio w moim życiu, jest nie do opisania. W niczym nie przypominam już tej smutnej sierotki, złej na cały świat. Jestem pewna, że mama tego właśnie by chciała. Wszystko zawdzięczam Stefanowi. To on wniósł do mojego życia tyle... radości? Z pewnością nie można tego tak nazwać. Nie mam pojęcia, co stałoby się gdyby Jerremy również mnie opuścił. Dzięki pierścieniowi odzyskał życie. Zawsze uważałam, że mój tata jest szalony... Teraz chyba okazuje się, że cały świat taki jest. Czy to co tak często opowiadał nam o demonach świadczyło o tym, że wiedział o wampirach? Tego nie dowiemy się już nigdy.
Stefan opowiedział mi o magicznej mocy pierścienia. "Magicznej". To właśnie doskonałe słowo opisujące moje życie. Czuję, że narodziłam się na nowo. Moim przeznaczeniem było poznanie Stefana. Jerremy zaczął spotykać się z Vicki. Oboje podjęli decyzję o leczeniu i wydostaniu się z nałogu. Ja spędzam coraz więcej czasu ze Stefanem i muszę przyznać, że coraz bardziej mnie zaskakuje. Jenna wróciła do domu cała i zdrowa, a moje obawy? Zostały na szczęście tylko obawami. Wszystko wydawało się układać świetnie, jedynym problemem nadal jest Damon. Od czasu wypadku nikt o nim nie słyszał, ale ja wiem, że ciągle gdzieś tu jest. Jestem pewna, że Stefan również o tym wie. Nie chce mnie martwić. Kto może być jego następną ofiarą...?
Równie dobrze może to być Jenna, albo moi przyjaciele, ktoś mi bliski. Nie mogę pozwolić na to, by jeszcze kogoś skrzywdził...
VIDEO <-- KLIK
Stefan odwiedził mnie następnego dnia. Z racji, że Jenna była na dole zamknęliśmy się w moim pokoju.
- Jakieś wieści o Damonie? - Stefan ciągle obwiniał się za to, co spotkało mojego brata. Twierdzi, że jeśli nie pojawiłby się w mieście nikomu nie groziłoby niebezpieczeństwo.
- Przyniosłem coś dla ciebie... - Steff wyjął z kieszeni skórzanej kurtki małe czarne pudełeczko.
- Wiem jak bardzo obawiasz się mojego brata. Dlatego przyniosłem ci to... - W pudełku znajdował się srebrny wisiorek, widać było że bardzo stary. Mimo, że już lekko zardzewiały, był piękny. Breloczek w kształcie koła, w którego środku można było zauważyć wyryte zawijasy.
Trzymając go w dłoni przeglądałam z każdej strony. Z tyłu widniały lekko już nie wyraźne inicjały: R.M- Do kogo należy naszyjnik? - Oczywiste dla mnie było, że to na pewno jakiś antyk noszony zapewne od pokoleń.
- Mam sto pięćdziesiąt dwa lata... Dużo podróżowałem. W latach dwudziestych znalazłem go w barze. Nie wiem do kogo należał. Werbenę można umieszczać w napojach, bądź biżuterii. - Dopiero teraz zauważyłam, że naszyjnik pięknie pachnie.
- Czyli teraz... - Salvatore dokończył za mnie:
- Damon nie może cię zahipnotyzować, każdy inny wampir również. - Dobrze wiedziałam, że mówił o sobie. W głębi duszy i tak byłam przekonana, że nigdy tego nie zrobił, ani nie zrobi.
- Mógłbyś pomóc mi go założyć? - Odgarnęłam rękoma pasma włosów, a chłopak przewinął przez szyję piękny wisiorek. W końcu oderwałam wzrok od odbicia w lustrze, spoglądając teraz w jego idealne, zielone oczy, poufnie zerkając na wiśniowe, jędrne usta chłopaka.
Delikatnie musnęłam wargami jego usta. Poczułam się niemal bezwładna pod dotykiem jego rąk. Oddech stawał się szybszy, a rytm serca przyśpieszał. Po raz pierwszy całowałm się ze Stefanem, teraz wiedziałam, że nie ostatni. W głębi duszy czułam, że to on jest tym jedynym... Tylko na jak długo? On jest wampirem, nigdy nie umrze, ale ona? Wystarczyłby tylko jeden nie szczęśliwy wypadek i już nigdy by się nie zobaczyli. Ile to szczęście jeszcze może trwać? Z czasem zacznie siwieć, na jej twarzy pojawią się zmarszczki. Teraz jednak nie potrafiłam o tym myśleć. Marzyłam, aby ta chwila z nim nigdy się nie skończyła...
***
Rozdział dodaję wcześniej niż planowałam, ponieważ miałam trochę więcej czasu w tym tygodniu. Wena nie za bardzo sprzyjała podczas pisania tego posta, ale mam nadzieję, że Wam to wynagrodzę w kolejnym rozdziale. Zdradzę Wam mały spoiler...Dziesiąty rozdział, będzie nosił tytuł...
"Pierwotny"!
Wszyscy się domyślacie zapewne co to oznacza :D, Jak myślicie kto będzie pierwszym pierwotnym pojawiającym się na moim blogu? Zachęcam do zostawienia komentarza pod postem. Nowy rozdział mam już zaczęty więc myślę, że do tygodnia się pojawi. Pozdrawiam :*


Rozdział ciekawy ^^ Szczerze? To byłam tak samo przerażona jak Elena ;) R.M. kto to może być ?:D A co do następnego rozdziału to tym bardziej nie mogę się doczekać, gdzie są pierwotni tam musi być ciekawie :) Ps. U mnie rozdział w czwartek :) http://anotherstrorycaroline.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń''Pierwotny''? Hmmm... Niklaus! Albo Rebekah! Błagam, niech to będzie Niklaus!!!
OdpowiedzUsuńNieziemski rozdział <3
OdpowiedzUsuńBłagam Cię, dodaj szybko nowy rozdzial :*
OdpowiedzUsuńNiech to będzie Klaus błagam niech Elena z nim będzie cieszę się,że Jerremy i Viki poddali się leczeniu myślę,że Elena nie powinna przyjmować naszyjnika widząc na nim imicjały kogoś innego a co do Damona ta cisza mnie przerarza mam mętlik w głowie bo lubię prawie wszystkich pierwotnych broń boże nie wprowadzaj Helly liczę na uczucię Eleny i Klausa zabij Caro albo niech zabiję ją Damon nie chcę żeby Klaus ją poznał pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPiękny rozdział ❤❤ Jeżeli ma być jakiś pierwotny to niech będzie to Klaus lub Rebekah xD
OdpowiedzUsuń