sobota, 30 maja 2015

Rozdział 8

"Romantyczne wieczory i upiorne poranki"


     Stefan odprowadził mnie pod same drzwi. Mimo, że byłam bardzo zmęczona ostatnim zajściem nie chciałam zostać sama. Jena wyszła do pracy, a Jerremy... Właściwie to nawet nie mam pojęcia gdzie poszedł. Stefan zaproponował, że zostanie ze mną. Zaprosiłam go do środka. Pokazałam mu, gdzie znajduje się mój pokój. Salvatore siadł na łóżko, a ja poszłam się przebrać. Chciałam mu zadać tyle pytań... Nie zaprzeczam, że serce prawie wyskoczyło mi z piersi. Pod moim dachem, w moim pokoju i na moim łóżku właśnie siedział kilkusetni wampir... Na samą myśl po moim ciele przebiegły ciarki. Ubrałam skromną, koronkową piżamę, niezbyt wyzywającą, jakie miałam w zwyczaju nosić. Wyszłam z łazienki. Stefan "obadał" mnie od góry do dołu. Teraz stałam przed nim w zwyczajnej piżamie, bez makijażu. Włosy miałam upięte w niechlujny kok. Jednak nie miałam sił o tym myśleć. Marzyłam o tym, by wtulić się w jego ramiona i pogrążyć się w głębokim śnie. 
          - Co się tak patrzysz? - Żartobliwie droczyłam się ze Stefanem.
          - Jesteś taka piękna... - Steff podszedł do mnie i dłonią musnął mój policzek. Czułam, że lekko się zarumieniłam. 
          - Jestem zmęczona, mam wrażenie, że dzisiejszy dzień trwał całe wieki. - Chciałam zmienić temat, bo nie wiedziałam co mam odpowiedzieć.
     Chłopak objął mnie i w jednej sekundzie leżeliśmy już w łóżku. Ta wampirza prędkość przerażała mnie. Gładził teraz moje długie włosy,  a ja leżałam i spoglądałam w jego oczy. 
          - Damon wspominał, że może wejść do mojej głowy, czy ty też to robisz? - To pytanie nurtowało mnie od początku, gdy znów zobaczyłam Stefana.
          - Wampiry potrafią namieszać w twojej głowie. Poprzez hipnozę Damon może zmusić cię do czego tylko zechce. Ja nigdy bym tego nie zrobił. Po pierwsze nie mam na tyle sił, a po drugie nie chcę żeby to co do mnie czujesz było "wymuszane". 
          - Jeśli on wróci, nie wiadomo czego będzie chciał... - Myśli napawały mnie lękiem. Niewiarygodne jak moje życie zmieniło się w ciągu tych kilku dni. 
          - Jest sposób, by uniknąć hipnozy... Dzięki werbenie oprzesz się wpływom Damona. 
          - Moje perfumy już się skończyły...
          - W mieście nie rosną już te zioła. Damon o to zadbał. Znajdę rozwiązanie. Nie pozwolę aby mój brat cię skrzywdził. - Moje powieki pomału się zamykały. Stefan pocałował mnie w czoło i wyszeptał tylko: Dobranoc. A ja pogrążyłam się w głębokim śnie.

~~~*~~~

     Caroline leżąc już w łóżku i czytając  Szekspira myślami ciągle była przy piątkowym wieczorze. Myśli o tym, że idzie z Tylerem na randkę nie dawała jej spokoju. Zastanawiała się w co się ubrać i jak zaczesać włosy. Z rozmyślań przywróciło ją na ziemię pukanie do drzwi.
          - Tay?! Co ty tu robisz o tej porze? - Pierwsze co Care pomyślała to to, że jej mama na szczęście ma nocną zmianę w policji więc wróci dopiero przed południem. 
          - Nie mogę doczekać się naszej randki... Dopiero środa nie mogłem dłużej czekać. - Ziemia ugięła się dziewczynie pod nogami. Serce dygotało coraz szybciej, a ona sama stała jak sparaliżowana. 
          - Mam nadzieję, że nie przeszkadzam? - Słowa Taya przywróciły Care z powrotem do rzeczywistości. 
          - Pewnie, że nie. Tylko wiesz nie bardzo wiem co mam teraz zrobić...
          - Miałem nadzieję, że wyskoczymy na jakiś spacer? - Dopiero teraz Caroline zdała sobie sprawę, że nie ma na sobie ani grama makijażu, a ciało przykrywa tylko prześwitująca koszula nocna. Zażenowana marzyła tylko o tym, by wrócić do pokoju. 
         - Przygotowanie do wyjścia zajęłoby mi wieki, lepiej chyba będzie jak wejdziesz do środka. Moja mama wróci dopiero jutro. - Chłopakowi oczywiście spodobał się taki obrót spraw. Na twarzy pojawił się szeroki uśmiech. 

          - No więc co chcesz robić? - Caroline doszła do wniosku, że przebranie się teraz będzie nieco dziwne i żenujące więc starała się tylko jak najszczelniej okryć kołdrą. Tay siedział tuż obok niej na łóżku, a dziewczyna wciąż nie mogła w to uwierzyć. Tyler, Tyler Lockwood w jej domu... 
          - No nie wiem zaproponuj coś... - W tym momencie po ciele Care przeszła gęsia skórka.
          - Może pooglądamy jakiś film? Wczoraj mama wypożyczyła jakąś komedię. - Dziewczyna wstała z łóżka, a jej już i tak krótki top lekko podciągnął się do góry. Zawstydzona opuściła go jak najniżej umiała i zaczęła przeszukiwać biurko, by znaleźć płytę. 
         - Tak podobałaś mi się bardziej... - Tay podszedł do dziewczyny i ponownie podwinął jej koszulkę. Caroline poczuła jak jej ciało przeszywa dreszcz. Lockwood namiętnie ją pocałował. Blondynka przeciągnęła przez głowę halkę, tak że miała teraz na sobie tylko stanik. Żałowała, że nie włożyła jakieś seksownej bielizny, tylko zwykłą, białą. Chłopak zdjął swój podkoszulek, odsłaniając przy tym świetnie wyćwiczoną klatę. Dziewczyna właśnie miała stracić dziewictwo i to jeszcze z kim! Największe ciacho w mieście, wszystkie dziewczyny chciałyby być teraz na jej miejscu. Tego była pewna...

          - Kochanie, wstawaj! Za pół godziny zaczynają się lekcje. - Care otwierając oczy zostając przy tym oślepiona panującą wokół niej jasnością. 
          - Znów czytałaś całą noc... -  Mama przeglądnęła książkę Szekspira, "Romeo i Julia", którą jej córka miała przeczytać do końca tygodnia na angielski. Care zdezorientowana rozejrzała się po pokoju. Ani śladu Tylera, ani niczego co miało by wskazywać na to, że chłopak odwiedził ją poprzedniej nocy. Ze złością wstała z łóżka i ruszyła w kierunku łazienki. Wiedziała już, że ten dzień będzie do kitu. 
          - Wszystko w porządku? - Mama obejrzała się za siebie chcąc dowiedzieć się o co chodzi jej córce. Ona tylko wymruczała coś pod nosem i trzasła drzwiami, tak że dom aż podskoczył. 

~~~*~~~
          - Vicki! Musimy już wracać. Całą noc nas nie było. - Chłopak chcąc ocucić dziewczynę delikatnie smagał wodą jej twarz. Byli w środku lasu, całą noc spędzili na piciu wódki i braniu jakiś prochów. 
          - Spoko, nic nam nie będzie. Ogarnij się bo już nigdy cię nigdzie nie zabiorę. - Dziewczyna w końcu odzyskała przytomność a Jerremy odetchnął z ulgą. 
          - Chcę już wracać do domu. Jeśli nie idziesz ze mną pójdę sam. - Chłopak stanowczym tonem dał do zrozumienia, że ma już dość zagrywek dziewczyny. 
          - Ja się nigdzie nie wybieram. Jestem wolna jak ptak i będę robiła na co tylko mam ochotę. - Dziewczyna była na kompletnym haju i nie przyjmowała do zrozumienia, że brat będzie się o nią martwił. Zrezygnowany chłopak postanowił znaleźć drogę do domu. 
     Błądząc po lesie, i starając przypomnieć sobie, którą drogą przyszedł ciągle miał wrażenie, że ktoś go śledzi. Wiedział, że to tylko jego wyobrażenie, ale dla pewności przyspieszył tempa. Dookoła wszystko wyglądało tak samo... Ścieżki dla rowerów i przechodniów, miliony drzew, z których każde wyglądało tak samo. Miłej atmosfery z pewnością nie dawał mocny wiatr i dziwne odgłosy zwierząt. Jerr dosłyszał coś w stylu łamania gałęzi. Odwrócił się, ale wszystko wyglądało normalnie. Odwracając się z powrotem w stronę alejek wpadł na mężczyznę, którego z pewnością wcześniej nie było. 
           - Kim pan jest?!
           - Cześć młody. Jestem Damon.
           - Jaki do diabła Damon?! - Teraz Jerremy był już przestraszony nie na żarty. Facet samym wyrazem twarzy przyprawiał o dreszcze.
           - Damon - od dziś twój najgorszy koszmar. - Salvatore wyostrzył kły i przybrał wyraz mordercy.
Jerremy rzucił się do ucieczki. O dziwo Salvatore nawet nie wysilił się, aby go złapać. Mając nadzieję, że chłopak go zgubił zatrzymał się, aby zaczerpnąć tchu po długim biegu. 
          - Chyba zapomniałeś się pożegnać, nie prawda? - Ni stąd ni zowąd za chłopakiem ponownie pojawił się czarnowłosy. Chwycił chłopaka w talii i wbił swoje przerażająco ostre kły w jego szyję. 
          - Przekaż kochasiowi twojej siostrzyczki, żeby nie zgrywał bohatera. A no tak zapomniałem. NIE MOŻESZ. Ciało całkowicie pozbawione krwi upadło bez życia na ziemię.

***

     Mam nadzieję, że rozdział się podobał :* Jak na razie planuję dodawać rozdziały co drugą sobotę. Mam wtedy więcej czasu na przemyślenie treści i nie muszę się martwić, że nie zdążę. W wakacje zapewne będą pojawiać się częściej. Liczę, że końcówka zachęci was do przeczytania nowego posta. Dziękuję z całego serca komentującym i czytającym mojego bloga <3 Zachęcam do zostawienia swojej opinii, dzięki którym od razu lepiej się pisze. Kolejny rozdział ok. 13 czerwca. Pozdrawiam ;)

11 komentarzy:

  1. Nie możesz częściej? Błagam cię ! To jest suuper!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie Jeremi miała zginąć Caro a po za tym Damon nic tym nie zyska ja chcę Klausa i Elenę jako parę zastanawiam się czego Damon chce od Eleny ona marnuje się przy Stefanie

    OdpowiedzUsuń
  3. Mogę Wam zdradzić mały spoiler.
    Nowy rozdział będzie miał tytuł "To nie jest zwykła biżuteria", Historia z Jerremym nie skończy się tak szybko :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Dopiero 13-go! No błagam cię! Jeszcze tym komentarzem zaostrzyłaś moją ciekawość!
    A rozdział: 10/10. Polecam! Magda Gessler!

    OdpowiedzUsuń
  5. hoho no to się rozkręciło :D Ale miałam jednak nadzieje że Damon zeżre Vicki xD Mam do ciebie pytanie czy ogólnie myślisz nad tym żeby Forwood było u Ciebie na endgame czy jednak pojawi się Klaus i namiesza? :) Rozdział bardzo dobry, jak nie zajebisty ^^ Tylko szkoda że tak długo trzeba bedzie czekać :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiadomo, że się pojawi *,* Forwood jest tylko rozkręceniem postaci Caroline. Myślę, że w ok 10 rozdziale pojawi się już wzmianka o Klausie :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Dopiero 13-stego nie wiem czy dorzyje xDDD będę czekać ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny rozdział :* Mam nadzieję, że się nie poddasz <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi się podoba! 5/5 :D Zapraszam też do mnie http://klaroline-forever---opowiadania.blogspot.com/ wreszcie 18 rozdział i... Klaroline!!! <3 xdd

    OdpowiedzUsuń